Home Zdrowie i Uroda„Eko”, „green” i zielony listek na kremie niczego nie gwarantują: jak rozpoznać greenwashing w kosmetykach

„Eko”, „green” i zielony listek na kremie niczego nie gwarantują: jak rozpoznać greenwashing w kosmetykach

Greenwashing w kosmetykach: sprawdź, co naprawdę oznaczają „eko”, „green”, natural i zielony listek, jak weryfikować certyfikaty oraz jakie przepisy UE zaczną obowiązywać od września 2026.

przez Natali Lipko
Greenwashing w kosmetykach: sprawdź, co naprawdę oznaczają „eko”, „green”, natural i zielony listek, jak weryfikować certyfikaty oraz jakie przepisy UE zaczną obowiązywać od września 2026.

Greenwashing w kosmetykach coraz trudniej sprowadzić do prostego przypadku, w którym producent bezpodstawnie drukuje na opakowaniu słowo „eko”. Zielony kolor, liście, hasła „natural”, „clean”, „green”, informacje o pojedynczym składniku roślinnym czy deklaracja „opakowanie nadaje się do recyklingu” mogą budować ekologiczny wizerunek produktu, choć nie opisują jego pełnego wpływu na środowisko. W Unii Europejskiej twierdzenia dotyczące kosmetyków już dziś muszą być prawdziwe, zrozumiałe i poparte odpowiednimi dowodami, a od 27 września 2026 r. zaczną być stosowane dodatkowe przepisy wymierzone bezpośrednio w ogólne, nieweryfikowalne deklaracje środowiskowe -jak informuje redakcja domenzi.pl.

Zmiana jest istotna również dla osób kupujących krem, serum, szampon czy balsam. Dyrektywa (UE) 2024/825 wymienia wprost takie określenia jak „environmentally friendly”, „eco-friendly”, „green”, „ecological”, „climate friendly” czy „biodegradable” jako przykłady ogólnych deklaracji środowiskowych, które nie mogą być używane bez wykazania uznanej, doskonałej efektywności środowiskowej odpowiedniej dla danego twierdzenia. Sam zielony listek, beżowe opakowanie i słowo „nature” nie są więc dowodem, że kosmetyk został niezależnie oceniony jako bardziej przyjazny środowisku.

Greenwashing w kosmetykach: gdzie kończy się marketing, a zaczyna problem

Greenwashing polega na tworzeniu wrażenia, że produkt, marka albo działalność firmy ma korzystniejszy wpływ na środowisko, niż wynika to z dostępnych informacji. W kosmetykach mechanizm może być szczególnie trudny do zauważenia, ponieważ komunikacja odbywa się jednocześnie poprzez nazwę produktu, kolorystykę, grafikę opakowania, symbole, slogany i informacje o składnikach.

Nie oznacza to, że każda zielona butelka albo określenie „naturalny” jest automatycznie nieuczciwe. Kluczowe pytanie brzmi: co dokładnie firma deklaruje i jakie dowody przedstawia na poparcie tej deklaracji?

Rozporządzenie Komisji (UE) nr 655/2013 już obecnie ustanawia sześć wspólnych kryteriów dla deklaracji dotyczących kosmetyków: zgodność z prawem, prawdziwość, potwierdzenie dowodami, uczciwość, rzetelność wobec konkurencji oraz umożliwienie konsumentowi podjęcia świadomej decyzji.

„Claims for cosmetic products […] shall be supported by adequate and verifiable evidence.”
— Rozporządzenie Komisji (UE) nr 655/2013.

W praktyce oznacza to między innymi, że producent nie powinien przypisywać całemu kremowi właściwości wynikającej wyłącznie z obecności pojedynczego składnika, jeżeli nie ma dowodów, że gotowy kosmetyk rzeczywiście daje deklarowany efekt.

To samo dotyczy komunikacji środowiskowej. Dodanie ekstraktu z aloesu, oleju roślinnego czy składnika z rolnictwa ekologicznego nie pozwala automatycznie przedstawiać całej receptury jako „ekologicznej”.

Od 27 września 2026 r. „green” i „eco-friendly” znajdą się pod znacznie większą presją

Dyrektywa (UE) 2024/825 została przyjęta 28 lutego 2024 r. Państwa członkowskie miały czas na jej transpozycję do 27 marca 2026 r., natomiast nowe rozwiązania mają być stosowane od 27 września 2026 r.

Dla rynku kosmetycznego szczególnie istotne są trzy zmiany.

Po pierwsze, zakazane mają być ogólne deklaracje środowiskowe, jeżeli przedsiębiorca nie może wykazać uznanej, doskonałej efektywności środowiskowej istotnej dla danego twierdzenia.

Po drugie, przepisy mają przeciwdziałać przedstawianiu całego produktu jako ekologicznego, gdy deklaracja dotyczy tylko jednego, ograniczonego elementu.

Po trzecie, znaki zrównoważonego rozwoju będą musiały opierać się na systemie certyfikacji albo być ustanowione przez organ publiczny.

„Displaying a sustainability label that is not based on a certification scheme or not established by public authorities” ma znaleźć się w wykazie zakazanych praktyk.

To szczególnie ważne w kosmetykach, ponieważ symbol przypominający certyfikat można łatwo pomylić z rzeczywistym oznaczeniem niezależnej organizacji.

Co widzimy na kosmetykuCzy samo w sobie jest dowodem ekologiczności?Co należy sprawdzić
„Eko” / „eco”NieJak zdefiniowano deklarację i jakie są dowody
„Green”NieCzego dokładnie dotyczy określenie
Zielony listekNieKto przyznał oznaczenie
„Natural”Nie zawszeStandard, skład i ewentualny certyfikat
„Organic”Nie wystarczy samo słowoProcent składników organicznych i system certyfikacji
„Recyclable packaging”Dotyczy opakowania, nie całego kosmetykuMateriał, lokalna infrastruktura i sposób segregacji
„Vegan”Dotyczy pochodzenia/składu, nie automatycznie wpływu środowiskowegoZakres deklaracji lub certyfikację
COSMOS ORGANICTak, w zakresie standardu COSMOSAutentyczność produktu w bazie certyfikowanych produktów

Siedem sygnałów, że ekologiczny przekaz wymaga dokładniejszego sprawdzenia

Najłatwiej oceniać kosmetyk nie według tego, jak „zielono” wygląda, ale według jakości informacji podanych przez producenta.

1. Ogólne hasło bez konkretnego wyjaśnienia

„Green formula”, „eco beauty”, „planet friendly”, „natural choice” czy „good for the planet” brzmią atrakcyjnie, lecz same nie informują konsumenta, co właściwie zostało zmierzone.

Nowe przepisy unijne rozróżniają ogólne twierdzenie środowiskowe od twierdzenia konkretnego.

Dyrektywa podaje bardzo czytelny przykład: „climate-friendly packaging” może być ogólnym komunikatem, podczas gdy stwierdzenie, że „100% energii wykorzystanej do produkcji tego opakowania pochodzi ze źródeł odnawialnych”, jest już deklaracją konkretną, którą można zweryfikować.

Dobra deklaracja powinna odpowiadać przynajmniej na kilka pytań:

  • czego dotyczy — produktu, składnika, fabryki czy opakowania;
  • jaki parametr został poprawiony;
  • w porównaniu z czym;
  • o ile;
  • według jakiej metodologii;
  • z jakiego okresu pochodzą dane;
  • kto je zweryfikował.
„Eko”, „green” i zielony listek na kremie niczego nie gwarantują: jak rozpoznać greenwashing w kosmetykach

2. Ekologiczny wizerunek oparty głównie na kolorach i grafikach

Prawo nie ogranicza środowiskowego przekazu wyłącznie do napisów.

Dyrektywa 2024/825 definiuje environmental claim szeroko — jako komunikat lub przedstawienie obejmujące również formy graficzne i symboliczne, nazwy produktów, marek czy przedsiębiorstw.

Dlatego kompozycja z zielenią, liśćmi, kroplą wody i nazwą sugerującą „pure nature” może być istotną częścią przekazu.

Nie oznacza to jednak, że obecność liścia jest zabroniona.

Problem pojawia się wtedy, gdy cały sposób prezentacji może sugerować właściwości środowiskowe, których przedsiębiorca nie potrafi odpowiednio uzasadnić.

3. Jeden „zielony” składnik przedstawiany jak dowód na ekologiczność całego kosmetyku

Krem może zawierać organiczny olej lub ekstrakt roślinny, a pozostałe składniki pochodzić z innych źródeł.

To normalne technologicznie. Błędem jest dopiero przenoszenie cechy jednego składnika na cały produkt bez odpowiedniej podstawy.

Unijne kryteria dotyczące deklaracji kosmetycznych wskazują, że informacja o właściwościach składnika nie powinna sugerować, iż gotowy produkt posiada te same właściwości, jeśli tak nie jest.

Jeżeli interesuje nas nie tylko marketing produktu, lecz również faktyczna pielęgnacja, warto oddzielać te dwie kwestie. Przykładowo przy wyborze preparatów na lato znaczenie ma działanie konkretnej formuły i sposób stosowania — szerzej opisano to w materiale o pielęgnacji skóry latem, SPF i nawilżaniu.

4. Własny znaczek firmy wyglądający jak niezależny certyfikat

To jeden z najbardziej użytecznych testów.

Jeśli na opakowaniu znajduje się okrągły zielony symbol z napisem typu „Eco Choice”, „Green Formula Certified” czy „Natural Standard”, należy sprawdzić:

  1. kto stworzył oznaczenie;
  2. czy istnieje regulamin;
  3. czy kryteria są publiczne;
  4. kto sprawdza zgodność;
  5. czy kontrolę prowadzi niezależny podmiot;
  6. czy produkt można znaleźć w oficjalnej bazie.

Od 27 września 2026 r. unijne zasady mają ograniczyć właśnie takie niezweryfikowane oznaczenia zrównoważonego rozwoju.

Certyfikat COSMOS: czego faktycznie dowodzi

Jednym z rozpoznawalnych systemów stosowanych w kosmetykach jest COSMOS. Standard zarządzany jest przez międzynarodową organizację non-profit COSMOS-standard AISBL, a jego założycielami są m.in. BDIH, Cosmebio, Ecocert, ICEA i Soil Association.

Według danych organizacji ze stycznia 2026 r. oznaczenia COSMOS ORGANIC lub COSMOS NATURAL posiadało ponad 31 100 produktów w 80 krajach. Dodatkowo tysiące surowców posiadają oznaczenia COSMOS CERTIFIED lub COSMOS APPROVED.

COSMOS obejmuje między innymi:

  • pochodzenie i przetwarzanie składników;
  • skład produktu;
  • produkcję;
  • magazynowanie;
  • opakowania;
  • zarządzanie środowiskowe;
  • oznakowanie;
  • komunikację marketingową;
  • system kontroli i certyfikacji.

„The COSMOS-standard defines the criteria that companies must meet” — wyjaśnia organizacja opisując zasady certyfikacji kosmetyków naturalnych i organicznych.

COSMOS ORGANIC i COSMOS NATURAL to nie to samo

Różnica jest zasadnicza.

COSMOS ORGANIC oznacza produkt zgodny ze standardem, który jednocześnie spełnia określone wymagania dotyczące udziału składników organicznych.

COSMOS NATURAL dotyczy produktu zgodnego z wymaganiami standardu, który nie spełnia minimalnych progów potrzebnych do uzyskania oznaczenia ORGANIC.

W przypadku produktów certyfikowanych można sprawdzić ich autentyczność w oficjalnym katalogu produktów COSMOS. Baza zawiera obecnie ponad 31 tys. pozycji.

To zupełnie inny poziom weryfikacji niż logo zaprojektowane przez dział marketingu marki.

„Naturalny” nie oznacza automatycznie „bezpieczniejszy” ani „bardziej ekologiczny”

Jednym z najczęstszych błędów podczas wyboru kosmetyków jest łączenie kilku odrębnych pojęć:

naturalny = ekologiczny = bezpieczny = lepszy.

Takiego równania nie można przyjąć.

ISO 16128 zawiera techniczne definicje i sposoby określania udziału składników naturalnych, pochodzenia naturalnego, organicznych oraz pochodzenia organicznego. Jednocześnie sama organizacja ISO wyraźnie wskazuje, że standard nie dotyczy komunikacji marketingowej i oznakowania produktu, bezpieczeństwa człowieka, bezpieczeństwa środowiskowego ani kwestii takich jak fair trade.

Oznacza to, że procent „natural origin” jest konkretnym parametrem, ale nie stanowi automatycznie pełnej oceny oddziaływania produktu na środowisko.

Podobnie syntetyczny składnik nie staje się z definicji bardziej szkodliwy dla środowiska tylko dlatego, że został otrzymany laboratoryjnie.

Trzeba analizować konkretną substancję, proces, źródło surowca, zużycie zasobów, trwałość oraz los produktu i opakowania po użyciu.

Jak czytać etykietę kremu zamiast wierzyć przedniej części opakowania

Przód pudełka jest przede wszystkim powierzchnią komunikacji handlowej. Znacznie więcej można dowiedzieć się po odwróceniu produktu lub wejściu na stronę producenta.

Przed zakupem warto przejść przez prostą procedurę.

KrokCo sprawdzićCzerwona flaga
1Dokładne brzmienie deklaracji„Green”, „eco”, „planet friendly” bez wyjaśnienia
2Zakres twierdzeniaCecha opakowania przedstawiona jak cecha całego produktu
3CertyfikatBrak nazwy podmiotu certyfikującego
4Regulamin oznaczeniaNie można znaleźć kryteriów
5Skład INCI„Roślinny” składnik eksponowany mimo niewielkiego znaczenia dla całej formuły
6Dane liczboweBrak wartości, punktu odniesienia lub metodologii
7Strona producentaOgólne deklaracje zamiast dokumentów i szczegółów
8Baza certyfikatoraProduktu nie można znaleźć
9Opakowanie„Recyclable” bez wyjaśnienia materiału i elementów opakowania
10Porównanie„30% mniej plastiku”, ale brak informacji: mniej niż kiedy i względem czego

Takie podejście przydaje się także w innych obszarach pielęgnacji. Przykładowo sama etykieta preparatu nie odpowie, dlaczego po wakacjach paznokcie zaczęły się rozdwajać — w materiale o łamliwych paznokciach po lecie opisano również wpływ wody, detergentów i zabiegów kosmetycznych.

„Eko”, „green” i zielony listek na kremie niczego nie gwarantują: jak rozpoznać greenwashing w kosmetykach

„Opakowanie z recyklingu” nie oznacza, że cały kosmetyk jest ekologiczny

To jeden z klasycznych przykładów zmiany skali przekazu.

Producent może rzeczywiście zmniejszyć ilość plastiku w butelce albo zastosować materiał pochodzący z recyklingu. Jest to konkretna informacja dotycząca opakowania.

Nie daje jednak podstaw do automatycznego stwierdzenia, że cały produkt jest „green”.

Dyrektywa 2024/825 wprost obejmuje sytuacje, w których deklaracja środowiskowa dotycząca całego produktu lub działalności przedsiębiorcy opiera się jedynie na określonym aspekcie produktu albo konkretnej działalności firmy.

Dlatego różnica między tymi komunikatami jest fundamentalna:

  • „butelka zawiera 50% plastiku pochodzącego z recyklingu” — konkretna deklaracja, którą można zweryfikować;
  • „bardziej zielony krem” — nie wiadomo, czego dotyczy;
  • „eko kosmetyk” — bardzo szerokie twierdzenie;
  • „zmniejszyliśmy masę plastikowego opakowania o 20% względem wersji z 2024 r.” — precyzyjny parametr i punkt odniesienia.

Im bardziej konkretna deklaracja, tym łatwiej sprawdzić, czy jest prawdziwa.

„Vegan”, „cruelty-free” i „clean beauty” również trzeba czytać osobno

Określenia te często pojawiają się obok komunikacji ekologicznej, lecz odnoszą się do różnych zagadnień.

„Vegan” zasadniczo opisuje brak określonych składników pochodzenia zwierzęcego zgodnie z kryteriami danego oznaczenia. Nie mówi automatycznie nic o emisji CO₂, zużyciu wody, produkcji opakowania czy biodegradowalności całej receptury.

„Clean beauty” nie jest natomiast uniwersalnym unijnym certyfikatem kosmetycznym o jednej prawnej definicji i jednym zestawie kryteriów.

„Cruelty-free” również nie powinno być traktowane jako synonim ekologiczności.

Co więcej, w Unii obowiązują przepisy dotyczące testowania kosmetyków na zwierzętach. Dlatego deklaracje marketingowe muszą być oceniane także pod kątem zasady, zgodnie z którą firma nie powinna przedstawiać przestrzegania obowiązkowych wymagań prawnych jako wyjątkowej zalety swojego produktu.

Rozporządzenie 655/2013 stanowi, że deklaracja nie powinna przedstawiać jako szczególnej korzyści czegoś, co jest jedynie spełnieniem minimalnego obowiązku prawnego.

Jak sprawdzić kosmetyk w trzy minuty przed zakupem

Nie trzeba wykonywać samodzielnej analizy cyklu życia produktu.

W sklepie można zastosować krótszy filtr:

  1. Znajdź konkretną deklarację. Nie patrz tylko na kolor opakowania.
  2. Sprawdź, czego dotyczy. Składu, opakowania, produkcji czy całej marki?
  3. Poszukaj wartości liczbowej. „Mniej plastiku” jest słabszą informacją niż „30% mniej plastiku”.
  4. Sprawdź punkt odniesienia. W stosunku do czego nastąpiła poprawa?
  5. Zweryfikuj certyfikat. Nie wystarczy samo logo.
  6. Wejdź do bazy organizacji certyfikującej.
  7. Sprawdź, czy firma publikuje kryteria lub metodologię.
  8. Nie przenoś jednej cechy na cały produkt.
  9. Oddziel „naturalny”, „organiczny”, „wegański” i „ekologiczny”.
  10. Jeśli twierdzenie jest bardzo szerokie, oczekuj proporcjonalnie mocnych dowodów.

Podobna zasada sprawdza się przy produktach do włosów: marketingowe hasło nie zastępuje informacji o formule ani sposobie użycia. Praktyczne kryteria doboru produktów opisuje także poradnik o ochronie i pielęgnacji włosów latem.

Najprostszy test greenwashingu: zamień slogan na pytanie

Gdy na etykiecie widnieje „green”, pytanie powinno brzmieć: pod jakim względem?

Gdy producent pisze „eco”, zapytaj: według jakiego standardu?

„Natural” — jaki procent i jak został policzony?

„Sustainable packaging” — co konkretnie zmieniono w opakowaniu?

„Lower carbon footprint” — niższy względem którego produktu i według jakiej metodologii?

„Certified” — przez kogo?

Ta metoda oddziela komunikaty możliwe do sprawdzenia od haseł, których głównym zadaniem jest wywołanie odpowiedniego skojarzenia.

Od 27 września 2026 r. unijne regulacje mają znacznie mocniej wymuszać właśnie takie rozróżnienie. Komisja Europejska wskazuje wprost, że dyrektywa ma zwiększyć ochronę konsumentów przed greenwashingiem.

Greenwashing w kosmetykach — pytania i odpowiedzi

Czy słowo „eko” na kremie oznacza, że kosmetyk jest ekologiczny?

Nie. Samo określenie nie jest certyfikatem. Trzeba sprawdzić, czego dotyczy deklaracja oraz jakie dowody ją potwierdzają. Od 27 września 2026 r. ogólne deklaracje ekologiczne w UE będą objęte dodatkowymi ograniczeniami wynikającymi z Dyrektywy 2024/825.

Czy zielony listek na opakowaniu jest certyfikatem?

Nie musi nim być. Może być zwykłym elementem graficznym producenta. W przypadku certyfikatu powinno być możliwe ustalenie jego właściciela, zasad, kryteriów oraz podmiotu prowadzącego kontrolę.

Czy kosmetyk naturalny jest bardziej ekologiczny od syntetycznego?

Nie można tego stwierdzić wyłącznie na podstawie pochodzenia składników. ISO 16128 określa m.in. sposób definiowania i obliczania udziału składników naturalnych czy organicznych, ale nie jest kompleksową oceną bezpieczeństwa środowiskowego ani wpływu opakowania.

Czy COSMOS ORGANIC jest rzeczywistym certyfikatem?

Tak. COSMOS posiada określony standard oraz system certyfikacji prowadzony przez autoryzowane jednostki. Produkt można dodatkowo zweryfikować w oficjalnym katalogu. COSMOS ORGANIC i COSMOS NATURAL oznaczają jednak różne poziomy spełnienia wymogów dotyczących składników organicznych.

Czy opakowanie z recyklingu oznacza ekologiczny kosmetyk?

Nie. Informacja może dotyczyć wyłącznie opakowania. Nie opisuje automatycznie pochodzenia składników, procesu produkcji, transportu, zużycia energii ani pozostałych etapów cyklu życia produktu.

Co jest najbardziej wiarygodnym sygnałem zamiast słowa „green”?

Konkretna, mierzalna deklaracja połączona z możliwością jej zweryfikowania: procent surowca z recyklingu, jasno wskazana redukcja materiału względem określonego produktu bazowego, publiczna metodologia lub wiarygodna niezależna certyfikacja.

Więcej porad o ogrodzie, warzywniku i pielęgnacji roślin znajdziesz w naszych artykułach, a także polecamy materiał: Chłodny poranek zaskoczył kierowców: 5 rzeczy, które warto sprawdzić w aucie przed wymianą opon

Zobacz inne