Jesienne promocje w sklepach coraz częściej pojawiają się przy produktach do domu, ogrodu, odzieży, wyposażeniu wnętrz i artykułach sezonowych, ale duży czerwony procent nie wystarcza, aby stwierdzić, że klient rzeczywiście oszczędza. Jak informuje redakcja domenzi.pl, w Polsce podstawowym punktem kontrolnym jest najniższa cena produktu z 30 dni poprzedzających obniżkę — to właśnie względem niej należy oceniać rzeczywistą korzyść cenową, a nie wyłącznie przekreśloną kwotę umieszczoną na etykiecie.
Dane z kontroli pokazują, że problem nie jest teoretyczny. W kwietniu 2026 roku UOKiK informował o zastrzeżeniach dotyczących oznaczania obniżek w sklepach stacjonarnych, a unijny „sweep” obejmujący 314 internetowych sprzedawców wykazał, że 30 proc. badanych nieprawidłowo odnosiło komunikowane rabaty do wcześniejszych cen. Dlatego podczas jesiennych zakupów warto patrzeć nie na wielkość napisu „-40%”, ale na trzy liczby: aktualną cenę, najniższą cenę z 30 dni przed promocją oraz — jeśli sklep ją pokazuje — cenę regularną.
Jesienne promocje w sklepach: jedna liczba pozwala szybko sprawdzić, czy rabat jest realny
Najważniejszą zmianę w sposobie prezentowania promocji przyniosły przepisy obowiązujące w Polsce od 1 stycznia 2023 roku po wdrożeniu unijnej dyrektywy Omnibus. Jeśli sprzedawca informuje o obniżeniu ceny, obok aktualnej ceny powinien podać także najniższą cenę obowiązującą w okresie 30 dni przed wprowadzeniem obniżki.
Zasada dotyczy zarówno sklepów stacjonarnych, jak i internetowych oraz reklam, w których przedsiębiorca komunikuje promocję, przecenę czy obniżkę. Jeżeli produkt jest sprzedawany krócej niż 30 dni, punktem odniesienia jest najniższa cena od rozpoczęcia jego oferowania do momentu przeceny. Dla towarów szybko psujących się lub z krótkim terminem przydatności obowiązują odrębne zasady. Oficjalne wyjaśnienia znajdują się w serwisie UOKiK dotyczącym informacji o obniżkach cen.
To oznacza, że konsument nie musi rekonstruować całej historii produktu.
Jeżeli na etykiecie widnieje:
- cena aktualna: 149 zł,
- przekreślona cena: 249 zł,
- najniższa cena z 30 dni przed obniżką: 159 zł,
to rzeczywista korzyść względem najniższej ceny z ostatnich 30 dni wynosi 10 zł, czyli około 6,3 proc., a nie 100 zł.
Przekreślone 249 zł może wyglądać efektownie, ale nie ono przesądza o rzeczywistej wartości rabatu.
UOKiK podał w 2026 roku konkretny przykład kontroli, w którym cena promocyjna wynosiła 989 zł, przekreślona 1439 zł, natomiast najniższa cena z 30 dni przed obniżką — 899 zł. Oznaczało to, że produkt oznaczony jako promocyjny był w rzeczywistości o 90 zł droższy niż wcześniejsza najniższa cena.
„Prawo do informacji to podstawowe prawo konsumenta.”
Tak mówił prezes UOKiK Tomasz Chróstny przy okazji postępowań dotyczących oznaczania obniżek w kwietniu 2026 roku.
Jak samodzielnie policzyć prawdziwą obniżkę
Wystarczy prosty wzór:
(najniższa cena z 30 dni − aktualna cena) / najniższa cena z 30 dni × 100 proc.
Przykład:
Najniższa cena z 30 dni: 200 zł
Cena promocyjna: 160 zł
Różnica wynosi 40 zł.
40 / 200 × 100 = 20 proc.
Rzeczywista obniżka to więc 20 proc.
Jeżeli sklep pokazuje jednocześnie „cena regularna 300 zł”, duży napis „-47%” i aktualną cenę 160 zł, konsument powinien przede wszystkim sprawdzić, jaka była najniższa cena z poprzednich 30 dni. Jeżeli było to 200 zł, realna obniżka wynosi 20 proc., mimo że zestawienie z ceną 300 zł daje marketingowo znacznie większą liczbę.
Trybunał Sprawiedliwości UE potwierdził w sprawie C-330/23, że obniżka przedstawiana procentowo lub jako komunikat podkreślający atrakcyjność ceny powinna być określana na podstawie wcześniejszej ceny rozumianej jako najniższa cena z wymaganych 30 dni.
| Co widzisz na etykiecie | Co oznacza | Czy warto na tym opierać decyzję |
|---|---|---|
| Cena aktualna | Kwota, którą płacisz teraz | Tak |
| Najniższa cena z 30 dni | Najważniejszy punkt odniesienia dla obniżki | Tak |
| Przekreślona cena | Może być ceną regularną lub innym punktem odniesienia | Tylko po wyjaśnieniu |
| „-30%” | Informacja o skali rabatu | Sprawdź, od jakiej ceny ją obliczono |
| „Cena katalogowa” | Nie musi być poprzednią ceną sprzedaży sklepu | Nie jako jedyne źródło |
| „Tylko dziś” | Komunikat czasowy | Nie świadczy sam w sobie o oszczędności |
| „Najlepsza cena” | Hasło marketingowe | Wymaga weryfikacji liczb |
Komisja Europejska wyjaśnia, że celem 30-dniowego okresu odniesienia jest właśnie ograniczenie praktyki krótkotrwałego podwyższania ceny przed promocją, aby późniejsza przecena wyglądała na większą.
„Promocyjna cena musi być prawdziwa i czytelna.”
Tak UOKiK podsumował w kwietniu 2026 roku obowiązki sprzedawców dotyczące prezentacji obniżek.
Przekreślona cena, procent rabatu i „cena regularna” — gdzie najłatwiej pomylić promocję z marketingiem
Duża liczba procentowa działa przede wszystkim jako komunikat reklamowy. Konsument widzi „-50%”, „drugi produkt -70%”, „3 za 2” albo „do -60%”, ale każde z tych oznaczeń trzeba czytać inaczej. Szczególnie zwrot „do -60%” nie oznacza, że większość produktów została przeceniona o 60 proc.; wystarczy, że taką obniżkę ma określona część oferty.
Podobnie promocja wielosztukowa może być korzystna tylko wtedy, gdy rzeczywiście potrzebujemy wszystkich produktów objętych warunkiem. Przy zakupach internetowych dodatkowym elementem są koszty dostawy, minimalna wartość koszyka, obowiązek użycia kodu lub członkostwa w programie lojalnościowym. Dlatego warto analizować cenę końcową całego zakupu, a nie wyłącznie cenę pojedynczego produktu pokazaną na banerze.
W maju 2026 roku UOKiK postawił zarzuty H&M oraz Peek & Cloppenburg dotyczące sposobu informowania o obniżkach w sklepach internetowych. Urząd wskazywał m.in. na brak informacji o najniższej cenie z 30 dni albo jej nieprawidłowe prezentowanie.
W przypadku Peek & Cloppenburg zastrzeżenia dotyczyły również prezentowania obniżek tam, gdzie — według UOKiK — realna korzyść cenowa mogła nie występować. Postępowanie i zarzuty nie są tym samym co prawomocne stwierdzenie naruszenia, ale pokazują, na jakie praktyki zwracają uwagę organy ochrony konsumentów.
„Nieustannie monitorujemy sposób, w jaki sklepy prezentują promocje.”
To wypowiedź Tomasza Chróstnego przy publikacji informacji o tych postępowaniach w maju 2026 roku.

Pięć sygnałów, że warto zatrzymać się przed zakupem
1. Cena promocyjna jest wyższa niż najniższa cena z 30 dni
To najbardziej czytelny alarm. Produkt może być tańszy od ceny regularnej, ale droższy niż jeszcze niedawno.
2. Wielki procent, mała informacja o cenie odniesienia
Jeżeli „-40%” zajmuje połowę etykiety, a najniższa cena z 30 dni jest ukryta drobnym drukiem, patrzymy właśnie na tę mniejszą informację.
3. Rabat obowiązuje dopiero po spełnieniu kilku warunków
Kod w aplikacji, karta klienta, zakup dwóch sztuk, minimalna wartość koszyka albo konkretna metoda płatności mogą całkowicie zmienić opłacalność.
4. Cena jednostkowa rośnie, choć opakowanie wygląda podobnie
Przy chemii gospodarczej, żywności, kosmetykach czy produktach ogrodniczych należy porównywać cenę za kilogram, litr, 100 ml lub sztukę. UOKiK przypomina, że cena jednostkowa ułatwia porównywanie ofert różnych marek i wielkości opakowań.
5. Promocja skłania do zakupu czegoś, czego wcześniej nie planowaliśmy
Oszczędność 80 zł przy produkcie za 320 zł nadal oznacza wydatek 240 zł. Jeżeli produktu nie potrzebujemy, rabat nie zamienia wydatku w oszczędność.
Ta zasada jest szczególnie istotna przy remontach i wyposażeniu mieszkania. Produkty takie jak farby, panele, oświetlenie czy wyposażenie łazienki mają duży udział w kosztach, ale pojedyncza promocja nie powinna decydować o całym harmonogramie prac.
Przed sezonowym zakupem materiałów dobrze najpierw sprawdzić, ile realnie może kosztować remont mieszkania 50 m² w 2026 roku. W takim kosztorysie dopiero widać, czy przecena jednej kategorii rzeczywiście zmienia całkowity budżet, czy tylko zachęca do wcześniejszego zakupu produktu, którego na tym etapie nie potrzeba.
Podobnie przy prostym odświeżeniu pokoju lepiej zacząć od zakresu prac. Zmiana koloru ścian, oświetlenia i tekstyliów może być tańsza niż pełna wymiana wyposażenia, dlatego rabat na nową sofę nie powinien automatycznie uruchamiać znacznie większego remontu.
„Drugi produkt -50%” nie oznacza 50 proc. rabatu na cały zakup
To prosty przykład, który często zmienia ocenę promocji.
Jeżeli dwa produkty kosztują po 100 zł, a drugi jest tańszy o 50 proc., klient płaci:
100 zł + 50 zł = 150 zł.
Bez promocji zapłaciłby 200 zł.
Oszczędność wynosi 50 zł, czyli 25 proc. wartości całego koszyka, a nie 50 proc.
Jeżeli promocja brzmi „drugi tańszy produkt -50%”, rezultat może być jeszcze mniejszy. Przy produktach kosztujących 200 i 100 zł rabat zostanie naliczony od tańszego:
200 zł + 50 zł = 250 zł.
Standardowa cena całego zestawu to 300 zł, więc oszczędność wynosi 16,7 proc.
| Hasło promocyjne | Cena bez promocji | Cena po rabacie | Faktyczna oszczędność całego zakupu |
|---|---|---|---|
| Drugi produkt -50%, oba po 100 zł | 200 zł | 150 zł | 25% |
| Drugi tańszy -50%, produkty 200 i 100 zł | 300 zł | 250 zł | 16,7% |
| 3 za 2, trzy produkty po 50 zł | 150 zł | 100 zł | 33,3% |
| -20% przy cenie bazowej 200 zł | 200 zł | 160 zł | 20% |
| 160 zł zamiast 300 zł, ale najniższa cena z 30 dni to 200 zł | 200 zł jako punkt porównania promocji | 160 zł | 20% |
Procent na reklamie nie zawsze jest procentem, który oszczędzamy na całym rachunku.
Jak sprawdzać jesienne akcje przed kasą: procedura zajmuje kilka minut
Najbardziej skuteczna metoda nie wymaga prowadzenia arkusza z historią cen każdego produktu. Przy droższych zakupach wystarczy prosty schemat: najpierw zapisujemy aktualną cenę, potem sprawdzamy najniższą cenę z 30 dni, warunki promocji oraz cenę identycznego produktu w innych kanałach sprzedaży.
Jeżeli kupujemy kilka sztuk, przeliczamy koszt całego zestawu. Przy produktach oferowanych w różnych gramaturach lub pojemnościach porównujemy cenę jednostkową. Na końcu dodajemy transport, montaż albo inne obowiązkowe koszty. Dopiero wtedy możemy odpowiedzieć, czy jesienna akcja rzeczywiście zmniejsza wydatek.
Unijna kontrola opublikowana w marcu 2026 roku pokazała skalę problemu w e-commerce. Komisja Europejska podała, że spośród 314 sprawdzonych internetowych sprzedawców 30 proc. nieprawidłowo odnosiło komunikowane obniżki do wcześniejszej ceny. W 34 proc. sklepów wykryto porównania cenowe, a w 60 proc. tych przypadków sposób ustalenia ceny referencyjnej nie został jasno wyjaśniony.
To właśnie dlatego sam napis „promocja” nie powinien kończyć analizy.
Przed zakupem warto wykonać kolejno:
- Sprawdź najniższą cenę z 30 dni.
- Porównaj ją z ceną aktualną.
- Sam policz procent obniżki.
- Sprawdź, czy rabat wymaga aplikacji lub programu lojalnościowego.
- Zweryfikuj liczbę sztuk potrzebnych do promocji.
- Porównaj cenę jednostkową.
- Sprawdź identyczny model u innych sprzedawców.
- Dodaj koszt dostawy.
- Upewnij się, że kod promocyjny rzeczywiście został naliczony w koszyku.
- Zrób zrzut ekranu droższej oferty przed zakupem, jeśli cena lub warunki mogą być później przedmiotem sporu.
Przy produktach remontowych trzeba dodatkowo pilnować ilości. Promocyjna partia płytek może okazać się nieprzydatna, jeżeli zabraknie kilku metrów i później trzeba będzie dokupić produkt z innej partii lub w znacznie wyższej cenie.
Dlatego przed większym zakupem warto przygotować listę materiałów oraz terminy dostaw. Przygotowanie mieszkania do remontu wymaga m.in. ustalenia kolejności prac i momentu zakupu materiałów. Kupowanie tylko dlatego, że dana rzecz została przeceniona, może zwiększyć ryzyko uszkodzenia, złego przechowywania lub późniejszej zmiany projektu.
Jesienna sezonowość dotyczy także ogrodu. We wrześniu i kolejnych miesiącach pojawia się zapotrzebowanie na nawozy jesienne, cebule, narzędzia, osłony czy materiały do zabezpieczania roślin.
Zanim promocja skłoni do zakupu całego zestawu, warto zestawić go z faktycznym harmonogramem — jesienne prace w ogrodzie obejmują różne zadania we wrześniu, październiku i listopadzie, więc nie wszystkie produkty są potrzebne jednocześnie.

Co zrobić, jeśli cena na półce i przy kasie jest inna
W Polsce cena powinna być przedstawiona konsumentowi jednoznacznie i w sposób umożliwiający porównanie. Jeżeli klient zauważa rozbieżność między oznaczeniem przy produkcie a kwotą naliczoną przy kasie, warto od razu zwrócić uwagę obsłudze i zachować zdjęcie etykiety.
Przy promocjach internetowych podobną funkcję pełni zrzut ekranu oferty, koszyka i regulaminu akcji.
Nie warto również zakładać, że każda zmiana ceny jest „fałszywą promocją”. Ceny mogą normalnie rosnąć i spadać, a unijne regulacje dotyczą przede wszystkim sytuacji, w których przedsiębiorca ogłasza obniżkę. Komisja Europejska wyjaśnia, że zwykłe wahania cen, jeśli nie są komunikowane jako promocja lub redukcja, nie podlegają temu samemu mechanizmowi informacyjnemu art. 6a.
Problem zaczyna się wtedy, gdy sklep tworzy wrażenie wyjątkowej korzyści, której liczby nie potwierdzają.
„Obniżka musi być określana na podstawie wcześniejszej ceny.”
Tak sens art. 6a dyrektywy o podawaniu cen potwierdził Trybunał Sprawiedliwości UE w wyroku dotyczącym sposobu prezentowania procentowych obniżek.
W przypadku poważniejszych sporów konsument może skorzystać z pomocy miejskiego lub powiatowego rzecznika konsumentów, Inspekcji Handlowej albo informacji publikowanych przez UOKiK. Urząd udostępnia również oficjalne materiały dotyczące obniżek i sposobu prezentowania cen.
Pytania i odpowiedzi
Jak sprawdzić, czy promocja jest prawdziwa?
Najpierw porównaj aktualną cenę z najniższą ceną obowiązującą w ciągu 30 dni przed obniżką. Jeżeli aktualna cena jest niższa, występuje rzeczywista obniżka względem ustawowego punktu odniesienia. Samo porównanie z przekreśloną „ceną regularną” jest niewystarczające.
Czy sklep musi podawać najniższą cenę z 30 dni?
Tak, gdy informuje o obniżeniu ceny produktu lub usługi objętych tym obowiązkiem. Informacja powinna pojawić się obok ceny obniżonej i umożliwiać klientowi ocenę rzeczywistego rabatu. Zasada dotyczy również sprzedaży internetowej i reklamy.
Czy cena promocyjna może być wyższa niż najniższa cena z 30 dni?
Sam produkt może oczywiście kosztować więcej niż wcześniej, ponieważ ceny zmieniają się. Problem pojawia się wtedy, gdy taka oferta jest przedstawiana jako obniżka. UOKiK wskazywał w 2026 roku przypadki, w których cena promocyjna była równa lub wyższa od najniższej ceny z poprzednich 30 dni, co urząd kwestionował jako sposób prezentowania korzyści cenowej.
Czy przekreślona cena jest zawsze najniższą ceną z ostatnich 30 dni?
Nie. Sklep może podawać dodatkowe ceny odniesienia, np. cenę regularną, ale ich znaczenie powinno być jasno opisane. Dla oceny ogłaszanej obniżki kluczowa pozostaje najniższa cena z 30 dni przed promocją.
Czy „drugi produkt -50%” oznacza, że cały zakup jest tańszy o połowę?
Nie. Jeżeli oba produkty kosztują tyle samo, całkowita oszczędność wyniesie 25 proc. Jeżeli rabat jest naliczany od tańszego produktu, procent oszczędności całego koszyka może być jeszcze niższy.
Czy warto porównywać cenę jednostkową?
Tak. Cena za kilogram, litr, 100 ml czy sztukę pozwala sprawdzić, czy większe „promocyjne” opakowanie rzeczywiście jest bardziej opłacalne od mniejszego. UOKiK w swoich materiałach konsumenckich wprost zaleca zwracanie uwagi na ceny jednostkowe.
Więcej porad o ogrodzie, warzywniku i pielęgnacji roślin znajdziesz w naszych artykułach, a także polecamy materiał: Garaż kradnie ciepło z domu bardziej, niż się wydaje: trzy miejsca, które wpuszczają chłód do części mieszkalnej